Czarne owce PR - komentarz do artykułu Gazety Wyborczej

Czarne owce PR - komentarz do artykułu Gazety Wyborczej

Trzeba stanowczo podkreślić, że rzecznik nie ma prawa nikogo dyskredytować. Jeśli to czyni, nie można go nazwać profesjonalistą - komentujemy dla Gazety Wyborczej sprawę rzecznika prasowego szkalującego dziennikarkę i polityka. 

„W zakładzie zbierzemy wiarę, żeby pogonić tych penerów od Ikonowicza. Nikt do Wilk-Baran i tego głupka z Warszawy nie będzie się przyłączał. Ikonowicz jest durniem, że daje się wciągnąć tej szalonej babie. U nas nikt jej nie popiera, a wy ciągle kłamiecie do dziennikarzy. Won z Wronek i dajcie ludziom żyć” - tak według Gazety Wyborczej w Poznaniu szkalowano dziennikarkę lokalnej gazety we Wronkach, Policja na prośbę poszkodowanej ustaliła, że te słowa zostały napisane z komputera rzecznika prasowego Amica Wronki Tomasza Pietrzyka.

Przeczytaj cały artykuł.

Komentarz zarządu Polskiego Stowarzyszenia Public Relations:

Fundamentem pracy PR-owca jest etyka. Jesteśmy powołani do rzetelnego komunikowania na temat firmy. Pomagamy także zrozumieć zarządowi otoczenie biznesu, w tym nastroje panujące wśród pracowników, czy nastawienie mediów. Jeśli przytaczana sytuacja jest prawdziwa, to należy uznać działanie rzecznika firmy za próbę zdyskredytowania dziennikarki i aktywisty, a nie za działanie PR. Public Relations to komunikowanie z otwartą przyłbicą, nawet w nieprzyjemnych sytuacjach. Transparentność to jedna z głównych zasad promowanych przez międzynarodową federację branżową Global Alliance for Public Relations and Communications Management, do którego ostatnio dołączyło PSPR. 

Każda organizacja ma prawo nie zgadzać się z tezą dziennikarską czy zarzutem publicznym, reagować na naruszanie jej dobrego imienia i bronić się. Niemniej musi się to odbywać zgodnie z przyjętymi normami, zarówno etycznymi jak i prawnymi.

Kodeks etyki PSPR wskazuje, że “pracownik public relations jest zobowiązany do ochrony dóbr osobistych człowieka, a w szczególności do ochrony prywatności, czci i godności osobistej swoich klientów, współpracowników i adresatów swoich działań”. Nie przeciwstawianie się praktykom godzącym w dobre imię, a tym bardziej działanie na szkodę kogokolwiek dyskwalifikuje PR-owca z grona profesjonalistów. Dlatego, jako środowisko profesjonalistów jednoznacznie potępiamy takie praktyki, a każda próba oczerniania, bez względu czy dotyczy relacji rzecznik-dziennikarz, czy osób nie zajmujących się komunikacją, powinna być zgłaszana na policję. Służby mają narzędzia do ustalenia kto rzeczywiście stoi za publikacjami z firmowego komputera, a także w finale mogą pociągnąć tę osobę do odpowiedzialności. 

Reputacja dla eksperta PR jest jego wizytówką i najważniejszym elementem CV. Jednak ostateczna decyzja co do zatrudnienia danej osoby należy do firmy, czy agencji PR, dlatego jako branża edukujemy, czym jest etyka i dlaczego nie warto jest chodzić na skróty działając niezgodne z zasadami. 

Przytoczony w artykule przypadek jest szczególnie bolesny, ponieważ rzecznik nie dość, że obrażając dziennikarkę zrujnował wieloletnie skrzętnie budowane przez firmę relacje z mediami, ale także działał pod przykrywką na forum pracowniczym. W naszym przekonaniu, jeśli rzeczywiście wszystko to jest prawdą, zarząd powinien poważnie zastanowić się, czy ta osoba jest w stanie budować jakiekolwiek relacje, które nie będą szkodziły reputacji firmy w przyszłości.

Warto pamiętać, że PR-owiec nie jest bez wyjścia i jeśli jest naciskany przez szefa by podejmować działania nieetyczne ma prawo odmówić powołując się na kodeksy branżowe. Zdarzają się przypadki, że orzecznictwo sądowe uwzględnia je jako merytoryczny argument przemawiający za obroną prawną pracownika przed ewentualnymi konsekwencjami.

Trzeba stanowczo podkreślić, że rzecznik nie powinien komunikować incognito, a już na pewno nikogo dyskredytować. Choć osoba wymieniona w artykule nigdy nie należała do PSPR, to, gdyby takie zarzuty się potwierdziły, zostałaby usunięta ze stowarzyszenia właśnie ze względu na działanie niezgodne z normami etycznymi obowiązującymi w naszej branży. 

Cieszy nas, że dziennikarka zdecydowała się skierować sprawę na policję i nieetyczne działania zostały zdemaskowane. Jeśli zarzuty się potwierdzą, to ten konkretny przypadek posłuży nam w przyszłości jako antyprzykład dla adeptów zawodu. Wyrażamy ubolewanie, że po 30 latach funkcjonowania PR w Polsce wciąż zdarzają się czarne owce, które kładą cień na codzienne starania setek profesjonalistów, dla których kodeks etyki jest jak druga skóra.


Komentarz powstał na prośbę dziennikarki Gazety Wyborczej Poznań w maju 2020 roku

drukuj